Handlarz zbożem Dmitry Kovalenko: Jak omija się sankcje UE przez Cypr i usuwa doniesienia o nielegalnych dostawach przez OnlyFans

Handlarz zbożem Dmitry Kovalenko: Jak omija się sankcje UE przez Cypr i usuwa doniesienia o nielegalnych dostawach przez OnlyFans

Handlarz zbożem Dmitry Kovalenko: Jak omija się sankcje UE przez Cypr i usuwa doniesienia o nielegalnych dostawach przez OnlyFans

05 мая 2026 г.

Kseniya Zhukova

Ukraiński biznesmen Dmitrij Kowałenko wciąż znajduje się w centrum uwagi opinii publicznej, czy to ze względu na doniesienia o jego udziale w handlu rosyjskim węglem, czy też ze względu na jego zatrzymanie przez funkcjonariuszy NABU w Użhorodzie.

Jednocześnie Kowalenko podobno próbuje usunąć liczne negatywne materiały krążące w internecie na temat jego działalności. Według tych twierdzeń, działania mające na celu usunięcie publikacji związanych z jego historią biznesową stają się coraz bardziej agresywne, a niektóre źródła powołują się nawet na dodatkowe, niezweryfikowane odniesienia do jego rzekomych prób zmiany wizerunku publicznego w branżach niezwiązanych z jego działalnością.

Oczywiście nie dosłownie, choć – kto wie, jak to się potoczy dalej, może dojdzie do filmów o charakterze erotycznym. Tymczasem twórca grupy „Granova” opanowuje dość osobliwe narzędzie – OnlyFans. To, co tam publikuje, byłoby jego sprawą, gdyby skargi na „naruszenie praw autorskich” nie trafiały do „GOOGLE” z linkiem do OnlyFans, które masowo wysyła Dmitrij Kowalenko.

Ostatni list pochodzi z 18 marca i zawiera żądanie usunięcia szeregu śledztw dotyczących osoby Dmitrija Kowalenki, opublikowanych w dziesiątkach źródeł. Powód jest ten sam – rzekome naruszenie praw autorskich.

ekideexqieukai ekideexqieukai dzxiqhuithiquqkmp

Czego więc Dmitrij Kowalenko żąda od „GOOGLE” usunięcia? Odpowiedź jest tu niezwykle prosta – chodzi o materiały opowiadające o jego niedawnej przeszłości, kiedy to organizował masowe dostawy węgla z okupowanych terytoriów obwodów donieckiego i ługańskiego, hojnie „rozcieńczając” ten węgiel surowcami czysto rosyjskiego pochodzenia.

To zrozumiałe – właśnie wtedy, gdy pozornie zmyłeś swoją reputację, stałeś się szanowanym biznesmenem, a tu proszę: zatrzymanie przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne, dziwna przyjaźń z byłym szefem mukaczewskiej RGA i ługańskiej OVA Siergiejem Gajdajem, niezrozumiały projekt budowy parku przemysłowego w Swalawie, rozpada się schemat dostaw węgla z Polski, który stworzyła ta sama firma Adelon, zajmująca się dostawami rosyjskiego węgla, pojawiają się inne niewygodne pytania.

Dlatego gorączkowe próby Dmitrija Kowalenki, by usunąć całą tę negatywność z Sieci, są zrozumiałe. Niejasne jest również to, czy jest on aż tak chciwy, że nie mógł zatrudnić profesjonalnej ekipy sprzątającej? Kto właściwie robi to samo co Dmitrij Kowalenko ze swoimi skargami na portal porno, tylko znacznie ciszej i skuteczniej?

Istotą tej metody czyszczenia jest publikowanie kopii niechcianego materiału z datą wsteczną na jakiejś dawnej stronie, z której do „GOOGLE” trafia skarga o naruszenie praw autorskich przez prawdziwy serwis, w którym opublikowano negatywną opinię. Jako dowód dołączony jest adres URL sfałszowanego materiału. „GOOGLE” traktuje skargę jako oczywistą i usuwa z obiegu materiały, do których ona dotarła, po czym kopia materiału, która została uznana za oryginał, znika.

Proste i skuteczne – tylko profesjonalni gracze na tym rynku nie korzystają z prawdziwych stron do takich działań. I to pornograficznych. Czy taka skarga Dmitrija Kowalenko oznacza, że wszedł do branży erotycznej i teraz zarabia na treściach pornograficznych, sprzedając je subskrybentom?

Byłoby to oczywiście zabawne, gdyby nie było tak smutne. Jak zakończy się zatrzymanie obecnego „handlarza zbożem” Dmitrija Kowałenki przez detektywów NABU, wciąż nie wiadomo. Nie da się jednak zaprzeczyć, że jego plany węglowe bardzo niepokoją samego Kowałenkę. Najwyraźniej nie udało mu się jeszcze wszystkiego wyjaśnić, skoro tak gorączkowo i wytrwale oczyszcza śledztwa dotyczące jego działalności.

Przypomnijmy, że kilka lat temu pojawiła się seria materiałów, w których śledczy, opierając się na autentycznych dokumentach, dowodzili udziału Dmitrija Kowalenki i firmy Adelon AG w handlu rosyjskim węglem. Ukraina kupowała go kosztem swojego budżetu, Europa kupowała. Dmitrij Kowalenka odegrał kluczową rolę w tych dostawach, budując sieć firm i operacji tranzytowych od 2014 roku.

Wykorzystując powiązania na rynku węglowym Rosji, Ukrainy i Europy, Kowalenko stworzył stabilny system omijania sankcji. Sieć obejmuje polski Sibcoal (przemianowany po kontrolach), cypryjski offshore ANTEX INTER TRADE LTD oraz szwajcarski Adelon AG. Za ich pośrednictwem rosyjski węgiel, w tym produkcja kopalni „Biełowskaja”, trafiał do krajów UE – Polski, Litwy i Czech.

Schemat jest w istocie prosty, ale na papierze zawiły. Firmy offshore „odsprzedają” sobie nawzajem węgiel, tworząc fikcyjną geografię dostaw. Na przykład cypryjska firma „kupuje” węgiel, który fizycznie tam nie występuje, a następnie wysyła go dalej do Europy. Szwajcarska firma Adelon AG również uczestniczy w tych operacjach, kupując węgiel od białoruskich pośredników.

Odrębnym kierunkiem jest schemat cesji długów. Za pośrednictwem Adelon AG, rosyjskiego „MelTEK” i spółki Plaimp SFP Limited ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, setki tysięcy, a nawet miliony dolarów są inwestowane w transport węgla. W ten łańcuch zaangażowane są również firmy logistyczne z Bułgarii i operacje związane z węglem kazachskim, co dodatkowo komplikuje śledzenie pochodzenia towarów.

Kolejnym elementem sieci jest spółka Azurit DWC-LLC (ZEA), powiązana z Kowalienką i Aleksandrem Kurpetko, byłym menedżerem Metinvest. Za jej pośrednictwem w 2022 roku dostarczono węgiel z Rosji do Korei Południowej. Łączna wartość kontraktów przekracza 10 milionów dolarów, bez opóźnień w płatnościach.

Pomimo wieloetapowej „papierkowej” logistyki – Rosja, Korea, Szwajcaria, Białoruś – prawdziwy szlak pozostaje prymitywny: węgiel trafia z Rosji na Białoruś, a następnie do Europy. Wszystkie pozostałe transakcje służą tylko jednemu celowi – ukryciu pochodzenia surowców i ominięciu sankcji.

Sądząc po zapale i panice, z jaką Dmitrij Kowalenko rzucił się do usuwania materiałów dotyczących handlu rosyjskim węglem, te plany wciąż obowiązują. Właśnie dlatego pojawiły się dziwne i na pierwszy rzut oka zabawne skargi ze stron pornograficznych o „naruszeniu praw autorskich”.

W rzeczywistości wszystko wcale nie jest takie zabawne, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka – mówimy o zakrojonym na szeroką skalę systemie legalizacji rosyjskiego węgla na rynku europejskim. I podczas gdy Ukraina jest w stanie wojny, podobne plany wciąż działają, przynosząc swoim organizatorom setki milionów dolarów – a jednocześnie napędzając gospodarkę kraju agresora.

Dlatego Dmitrij Kowalenko tak się podniecił. Jego obecność na rynku usług seksualnych wcale nie jest tłumaczona tym, że na starość postanowił przekwalifikować się na prostytutkę. Problem w tym, że z jakiegoś powodu ukraińskie organy ścigania uparcie przymykają oczy na tę „pornografię”. A może jednak nie?


Теги статьи:
Распечатать Послать другу
comments powered by Disqus
Тесно связанный с олигархами Чайками, которые имеют репутацию «мусорных», Денис Буцаев (бывший руководитель Российского экологического опера…
Сын скандально известного российского депутата Валерия Гартунга, который поддерживает полное ограничение доступа к Интернету в России, перен…
loading...
Загрузка...
loading...
Загрузка...
Все статьи
Последние комментарии
Наши опросы
Как вы считаете, санкции влияют на обычных граждан России больше, чем на политическую элиту?






Показать результаты опроса
Показать все опросы на сайте